Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarta Scena Piosenki Autorskiej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarta Scena Piosenki Autorskiej. Pokaż wszystkie posty

04 listopada 2013

W Górach Jest Wszystko Co Kocham - cz. IX

Dwa z naszych utworów znalazły się na najnowszym krążku składanki "W Górach Jest Wszystko Co Kocham". Dzięki temu możemy brać udział w promocji tej płyty na kilku koncertach w różnych miastach w Polsce.
Pod koniec października był Lublin i Kraków.


23 listopada będzie Wrocław.

Tymczasem 16 listopada zapraszamy na Bereśnik. Będzie to jesienne wydanie OSPY, czyli Otwartej Sceny Piosenki Autorskiej.

14 października 2010

OSPA na Bereśniku po raz trzeci.

Kto zwątpił już w tego bloga, tego pocieszyć jedynie mogę, że niebawem OSPA na Bereśniku. Tym razem 23 października. Jak zwykle wieczorową porą. I jak zwykle bez konkretnej godziny, bo to czas bez pośpiechu. Takiego czasu, dla wielu z nas, zagonionych, ciągle zbyt mało. Zatem zgotujmy go sobie właśnie wtedy, na Bereśniku.

A ja z uporem maniaka zacytuję Włodzimierza Mazonia:
"...Przystań na chwilę, na chwilę złap chwilę,
Krople potu niech złapią spokój..."

07 maja 2010

Otwarta Scena Piosenki Autorskiej na Kudłaczach.

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, czym jest OSPA z tytułu tego posta, to odsyłam do wszystkich informacji w tym blogu dotyczących tego teamtu.

Poniżej plakat, który zastąpi tysiąc słów. Wszyscy poszukujący muzyki, gór, przestrzeni i dobrego słowa na pewno znajdą 22 maja na Kudłaczach to czego wyczekują. Zima poszła precz, a my cieszmy się zielonością.

24 lutego 2010

Terminy Otwartej Sceny Piosenki Autorskiej w 2010 roku.

A bo tak nic nie piszę i nie piszę, to może choćby te terminy podam, bo tym razem poustalaliśmy wszystko z góry.

- Wiosenna OSPA na Kudłaczach 22 maja 2010 r. (sobota)
- Letnia OSPA na Rycerzowej 10 lipca 2010 r. (sobota)
- Jesienna OSPA na Bereśniku 2 października 2010 r. (sobota)

A w 2011 roku, już wiemy, że Zimowa edycja OSPY odbędzie się na Scenie Tęcza w Krakowie jakoś w lutym.

Zatem przybywajcie.

05 stycznia 2010

Relacja z Jesiennej Edycji OSPY na Bereśniku.

Tak na nowy (k)rok i zachętę, aby być w tym roku na OSPIE. Relacja napisana przez Łukasza Jędrysa. Zanim wpadnie w inne serwisy informacyjne, niech ja będę pierwszy.
W tekst wmieszałem zdjęcia autorstwa Łukasza Polusa, który jeszcze o tym nie wie ;).
Łukasz P. jest też naszym akustykiem/nagłośnieniowcem od kilku edycji tego mini festiwalu.
Na drugim zdjęciu, oprócz organizatorów, gospodarz schroniska Remik Duda-Chrzanowski (w środku).

Oaza autorskiego spokoju

Jesienna OSPA 5-6 XII 2009 - relacja


Muszę przyznać, iż bardzo się ciszę, że są pewni ludzie, dla których muzyka to coś więcej niż powszechne "umyck umcyk" i "kocham cię bejbe". Cieszę, że są pewni ludzie, którzy bywają w górach z gitarą na ramieniu, pokonując kilometry
kolejnych szlaków. Cieszę się w końcu, że niektórzy spośród takich ludzi mają do tego zdolności organizatorskie i potrafią się zebrać. Nie po to, by się napić czy przejść się wspólnie w góry, ale po to by inni zobaczyli jak można stworzyć w gwarnym schronisku klimat, przy którym milkną nawet najbardziej rozgadani zawadiacy.
Ja spotkałem takich ludzi, ba, miałem przyjemność zagrać z nimi na jednym koncercie.

Koncercie, którego długo nie zapomnę. Była to jesienna OSPA zorganizowana w słynnej "Bacówce pod Bereśnikiem". Otwarta Scena Piosenki Autorskiej.
Już sam pomysł organizowania czegoś takiego spotkał się z mojej strony z szacunkiem, tym bardziej, że jako początkujący śpiewający autor staram się grywać tu i ówdzie, a wszystkie tego typu inicjatywy (amatorskie granie w którym stawiamy na klimat, a nie na konkursowe walki o nagrody) wręcz ubóstwiam. Ale sam pomysł to nie wszystko, więc jadąc na OSPĘ zastanawiałem się, czy organizatorzy podołają. Wcześniej nie słyszałem o koncertach w niewielkich schroniskach na szczytach, pod szczytami, na łonie natury, co musze przyznać w pierwszej chwili nastawiło mnie sceptycznie. Co prawda zaprosił mnie tam Włodzimierz Mazoń, którego miałem przyjemność poznać na wrocławskim przeglądzie Musica Poetica, więc znając jego muzykę zdawałem sobie sprawę, że poetyckiego klimatu na pewno nie zabraknie, ale przynajmniej po innych uczestnikach spodziewałem się "turystycznych piosenek, na dobre i na złe". Myliłem się. Już samo miejsce wprawiało w zdumienie. Niewielka bacóweczka pod samym szczytem góry, z zapleczem sanitarnym, kuchnią i kilkoma pokojami, a z niej widok na miasto(Szczawnicę), rzekę (Dunajec), Pieniny, Jarmutę, Durbaszkę, Tatry... Chyba już zawsze będę tam wracał, jeśli tylko organizatorzy nie zawiodą. A nie zawiodą.


Włodek Mazoń i Adam Suder to dwie osoby, którym zawdzięczamy OSPĘ. Nie tylko jesienną, ale także inne, zimową w Krakowie, letnią w schronisku na Rycerzowej, albo wiosenną w schronisku na Kudłaczach. Co sami panowie powiedzieli otwierając imprezę, koncert na Bereśniku był już siódmą OSPĄ z kolei, świadczy to o tym, że piosenka autorska spotyka się z jakimś zainteresowaniem (co dobrze wróży, bo zwykle traktowana jest w naszym kraju nieco po macoszemu). Tu warto zaznaczyć, by nie mylić tego rodzaju muzyki z nurtem poezji śpiewanej. Tutaj sam autor ma śpiewać, sam ma przedstawić swoje teksty. W piosence autorskiej nie ma miejsca na czterdziestą dziewiątą wersję "Wędrówką życie jest człowieka" Stachury, czy wierszy-piosenek
Różewicza. Z jednej strony to wielki pozytyw, bo młodzi autorzy w końcu mogą się śmiało zaprezentować, z drugiej strony jeszcze bardziej zawęża to nurt "Krainy Łagodności", który do zbyt rozległych nie należy. Na szczęście Włodzimierz i Adam dobierając artystów zadbali o to, by publiczność nie była zmuszana do słuchania kolejnego smutnego pana z gitarą dzięki temu zaserwowali tak zróżnicowane menu, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie.



Jako pierwszy wystąpił Maciej Czernecki, autor z Krakowa i pasjonat gitary. Publika (jak to zwykle bywa na koncertach, na których publiczność jest w dużej mierze przypadkowa) w pierwszej chwili zupełnie zignorowała osobę Maćka, dlatego zrezygnował z jakichkolwiek zapowiedzi. Po prostu zaczął grać. A publika posłusznie zamilkła i zaczęła słuchać. Już od pierwszych chwil widziałem, że Maciek ma duszę rockmana, ogromne zdolności instrumentalne i przyjemny dla ucha wokal z nietypową manierą. Dochodziły do tego dobre teksty, niektóre głębsze, inne wywołujące uśmiech na twarzy ( piosenki o pożegnaniu z gitarą i o pani z urzędu skarbowego, były bardzo inteligentne, zwłaszcza ta druga, celnie wytykająca przywary tej instytucji i stosunek doń przeciętnego zjadacza chleba). Wielu pozostało zawiedzionych brakiem bisa, bo jedno mogę powiedzieć - fanów Macieja Czerneckiego na pewno po tym koncercie przybyło. Kiedy schodził ze sceny nie spodziewałem się już turystycznych...".
Niczego się już nie spodziewałem. Po prostu chłonąłem.


Drugi zagrałem ja. Cóż, nie jestem specem w pisaniu o sobie, mogę powiedzieć jedynie, że koncert uważam za udany wobec własnych. Jakiś chłopak zaprosił dziewczynę do tańca (nie wiem czy tu działał alkohol czy po prostu gram disco-dance:)) Przyjęty zostałem przez publiczność również ciepło. Żyć nie umierać po prostu. Miałem też przyjemność zagrać bisa, w którym złamałem niestety prawo OSPY przedstawiając nie swój utwór (tak to jest jak autorskich ma się jedynie kilka). Po występie spotkała mnie miła rzecz, która uświadomiła mi, że ludzie jednak słuchali. Po prostu kilka osób podeszło popytać o jakieś nagrania, youtube i inne tego typu wynalazki...

Po mnie wszedł na scenę Włodek Mazoń z małżonką Renatą. Włodka granie już znałem, więc wiedziałem, czego można się po nich spodziewać. Mimo to zostałem zaskoczony niesamowitym lirycznym klimatem jaki podał nam ten duet. Głęboki, chrypiący głos Włodka i lekkie chórki Renaty to coś co chodziło mi po głowie jeszcze długo po zakończeniu OSPY.
Warstwa tekstowa to jak sam Włodek powiedział "proste śpiewanie o miłości", jednakże mimo tej pięknej prostoty czujemy tutaj głębię. "Chwila", która spotkała się ze sporym uznaniem publiczności mogłaby się znaleźć spokojnie w pierwszej trójce bereśnikowej The Best of, gdyby takowa niegdyś się ukazała czego z całej siły Włodkowi życzę. Wrażenie było fenomenalne. Jedyne co mnie zabolało, to to, że publiczność w dalszych rzędach pobudzona występem Maćka (energicznie) i moim (też energicznie) jakby się wyłączyła. Na szczęście tylko na początku.


Koncert zamknął Adam Suder z towarzyszącym mu Wiktorem Kuną, czyli zespół ADSU. Cóż, tu muszę się przyznać bez bicia, że na czas pierwszej piosenki wyszedłem na papierosa (w życiu bym nie pomyślał, że tak szybko można zacząć grać, wielki szacun dla ADSU!) i nie widziałem reakcji ludzi na pierwsze dźwięki ich muzyki. Wróciłem jednak w czasie ogromnego aplauzu i już wiedziałem, że będzie co najmniej dobrze. Było nawet lepiej. ADSU charakteryzował się pięknymi, zaskakującymi melodiami, tekstami balansującymi od lirycznych rozważań, poprzez życiowe "spostrzeżenia, aż do drapieżnych ostrzeżeń i apeli by się rozejrzeć i ogarnąć (na przykład w "Supermarkecie", który też widzę na The Best OF:P), a wszystko to okraszone niesamowitym pianinem Wiktora i gitarą Adama. Momentem kulminacyjnym całego wieczoru był "Bereśnik", piosenka traktująca o miejscu w którym graliśmy, wzruszająca i piękna, nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że co wrażliwsze niewiasty uroniły łzy. A potem jeden krótki bis i koniec OSPY... chyba, że after party też się zalicza:P



To co stało się pod Bereśnikiem w nocy z 5-6 grudnia, zapadło mi w pamięć i zostanie tam długo. Bacówka, osoby, które tam spotkałem i piękna muzyka sprawiły, że gdy następnego dnia trzeba było wrócić do szarej codzienności zmarkotniałem. Czułem się jakbym wyjeżdżał ze słynnej oazy spokoju, której każdy szuka, a niewielu znajduje.
Dla ludzi, którzy kochają góry samo to miejsce jest niesamowite, a gdy ktoś do tego poszukuje przeżyć nieco głębszych niż wizyta w kinie na kolejnej części "Transformers", to powinien OSPĘ odwiedzić. I jesienną, i zimową, i każdą jaka będzie.



Łukasz Jędrys

18 grudnia 2009

Znalezione w sieci.

Tak wspominając magiczny wieczór ostatniego ospowego Bereśnika poszukiwałem nieco tamtych chwil w sieci i skojarzyłem, że coś ostatnio o zdrowiu częściej napominam. I nie tylko poprzedni post jest jakby tego dowodem, ale i też nagranie z Bereśnika znalezione w sieci:



No to jak już nam tak wspomnieniowo idzie, to jeszcze tytułowy Bereśnik:



Jak ktoś będzie chciał drążyć dalej, to już niech sobie sam znajdzie.

27 listopada 2009

OSPA i OSPA...

Pogoda za oknem urocza, aż by się chciało już w tym tygodniu na Bereśnik podreptać. Niestety jeszcze siedem dni nas dzieli od piątego grudnia. Doczekamy. Dośpiewamy...

Tymczasem dostałem inny plakat od gospodarzy z Bereśnika, który zamieszczam poniżej. Taki jesienny. Jak jesienna OSPA... na Bereśniku.



I jeszcze jedna niespodzianka. Oglądając stronę Schroniska można posłuchać naszej piosenki. Dopiero wczoraj to zauważyłem. Miłe to i budujące ;).

25 listopada 2009

Spóźniona, ale jest. Jesienna OSPA na Bereśniku.


Może ktoś czekał na tą informację. Dziś na szybko i dość sucho. Zapraszam na Jesienną Edycję OSPY, która odbędzie się tym razem w Schronisku na Bereśniku. Startujemy o 20:00.

27 października 2009

Jesień idzie - nie ma rady na to...


I chociaż już we wrześniu mógłbym to napisać, to jednak dopiero dzisiaj rano jadąc rowerem aleją i rozdmuchiwując kołami opadnięte liście zauważyłem ich obfitość. A na potwierdzenie jesieni zdjęcie. Te małe kropeczki, to ptaki w kluczu ;). A jak ich nie widać, to znaczy, że aparat słaby i odległość wielka. Zresztą domyślcie się i uwierzcie na słowo: tam są ptaki.

Dla tych co może czekają na OSPĘ jesienną mam informację. Już się pojawiły pierwsze oznaki, że będzie. Dopóki jednak nic nie ukonkretyzuje się, to będę niemy. Dam znać, gdy to się zmieni.


O jesieni i jej mocy informacyjnej o przemijaniu... wystarczy. Na pocieszenie rzut oka do mojej aktualnej "stajni". Niewątpliwie jesienno-zimowe wieczory będą poświęcone wytrwałemu "rzeźbieniu" tychże przedmiotów ;). Dziwne to, ale naukę, która powinna znaczyć wiek pacholęco-młodzieńczy przeniosłem na lata wieku średniego. Bo niby dlaczego nie teraz miałbym się "wgryzać" w gryf. Teraz przynajmniej wiem po co to robię i do czego mi się to przyda.

15 lipca 2009

OSPA na Kudłaczach.

A bo tak ciągle tylko ta Rycerzowa i Rycerzowa, a przecież na Kudłaczach też niedawno byliśmy i też było przednio. OSPOWO i muzycznie. A audycja w radiowej Trójce dotyczyła również i OSPY na Kudłaczach.
Poniżej scena finałowa Wiosennej OSPY na Kudłaczach.



Siedzą od lewej: Renata Jaśkowska z Weroniką, Radek Partyka, Mariusz "Kudłaty" Poświątny, Robert Marcinkowski, Basia Pieczara (Adsu), Wiktor Kuna (Adsu), Maciek Czernecki. Nad nimi autorzy OSPY: Adam Suder i Włodzimierz Mazoń.

09 lipca 2009

III OSPA na Rycerzowej - już po. Pisanie/słuchanie piosenek jak trądzik.

Nie wiem, czy zaraziliśmy kogoś do pisania piosenek, choć jednym z naszych zamiarów na OSPIE jest właśnie to. Jeśli za rok, ktoś do nas zawita i powie, że byliśmy dla niego inspiracją, to ucieszy mnie wielce.

Tym razem, żadna burza nie zniszczyła nam nocnego nastroju i wszystko odbyło się do końca.

Ja ze swojej strony cieszę się, że w koncercie pomógł nam Maciek Czernecki, którego namawiam do wspólnego grania już prawie trzy lata. Ciągle zasila nas tylko z doskoku, ale pewnie ma ku temu jakieś powody. Może kiedyś się uda.


Chciałem jeszcze poruszyć temat pisania piosenek nawiązując do tego trądziku w tytule, ale po chwili zastanowienia pomyślałem, że porównanie może nie jest do końca trafne. Chociaż... jak już zacząłem...

A bo trądzik pojawia się w wieku lat kilkunastu, więc w czasie, gdy ludziom otwiera się myślenie na sprawy nieco cięższe, ważne. I niektórym to zostaje na dłużej (jak trądzik), ale większości spętanym w pogoni za nowymi doznaniami takie myślenie zostaje zabrane. Nawet na tyle, że nie zostaje nic. No może jakieś nieznaczne blizny (jak w przypadku trądziku).

Są jednak osoby, którym zamiast blizny się zasklepiać, to pojawiają się coraz to nowsze pomysły (w przypadku trądziku nowa wysypka). I nie mówię tu jedynie o artystach różnego kalibru i sposobu. Są ludzie, którym coś doskwiera, ale nie mają potrzeby tego uzewnętrznić. Wystarczy im doświadczyć tego w sztuce i pracy innych.

W naszych realiach jest to pisanie i słuchanie piosenek. I taką zarazę chcemy rozsiewać jeżdżąc z OSPĄ. Dołączcie do grona piosenkopisarzy OSPY, albo do naszej publiczności! Pokażcie, że świat jeszcze do końca nie stwardniał!

30 czerwca 2009

OSPA w Radiowej Trójce.

Pod koniec maja dostaliśmy z Włodkiem Mazoniem telefon od Teresy Drozdy z propozycją krótkiego wywiadu dla Radiowej Trójki, do audycji "Gitarą i Piórem", którą Teresa współprowadzi z Januszem Deblessem. Szczególny to zaszczyt dla nas, bo audycja ta, jakoś w tych czasach obchodzi swoje 20-to lecie na antenie PR3.

Po długich walkach sprzętowo-technicznych udało mi się wreszcie ulepić nagranie z tego wydarzenia. Jakość... jak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia ;), ale warto było :). Posłuchajcie.



I chociaż OSPĘ prezentowaliśmy z Włodkiem już wcześniej kilka razy w Radio Vox FM i w Radio Alfa, to jednak niestety nie mieliśmy z tych stacji żadnego nagrania. Z Trójki, mimo wielu trudów i kombinacji jakoś się udało.

26 czerwca 2009

OSPA na Rycerzowej po raz trzeci.

I mimo, że biegam po świecie tyle lat, to ciągle się dziwię upływowi czasu. Czy też to macie? :). Jeszcze nie tak dawno umawialiśmy się z Włodkiem i Cegłą na pierwszą OSPĘ w 2007 roku, a tu już trzeci raz wypada nam się spotkać.

Tym razem będzie to 4 lipca (sobota). Ktoś może zapyta o której ;)? Jak już siedzimy na polanie Rycerzowej, albo leżymy na trawie, to jakoś nie patrzymy na zegarki. Wystartujemy, gdy słońce zakończy swoją wędrówkę (4 lipca będzie to godzina 20:11 - to informacja dla tych, co jednak nie zostawią zegarków w domu).

4 lipca na Rycerzowej wystąpią na pewno: Maciek Czernecki (być może nie sam), Radek Partyka, Włodzimierz Mazoń z zespołem i Grupa ADSU. Zapowiedział się też pewien zespół z Katowic grający muzykę etniczną, ale nic więcej na ich temat jeszcze nie wiem.

Niestety już wiem, że na łóżkach w schronisku nie ma już miejsc. Dla nas jest to pocieszające, bo zapowiada się widownia ;). Jednakże pod dachem z gwiazd można rozbić namiotów ile tylko trawa przyjmie, więc nie zniechęcajcie się :). A podłoga w bacówce też przyjmie wędrowców bez dachu.

Tym razem już na stałe domena OSPY się ostanie: www.ospa.art.pl. Tam szukajcie od dzisiaj naszego festiwalu. Wprawdzie na stronie jeszcze niewiele, ale z czasem...

Zapraszamy: Włodek Mazoń, Darek "Cegła" Cegłowski i Madaredus

05 listopada 2008

Przedospowo.

Nie chciałbym zapeszyć, ale pogoda nam się klaruje na nasz mini festiwalik jesienny. Może uda nam się zobaczyć panoramę z tamtejszej akwareli siedząc na drewnianej ławce. Oby. Pani mgle już dziękujemy. Niech sobie zalewa dolinę, odwieczne mleko. Może dzięki temu wmiesza się w smog miasta, a nam będzie widoczniej u góry.

I chociaż nie wszędzie jest nam dane zagrać, to i tak dużo mamy ostatnio miejsc do prezentacji. Nie dobrze jest siedzieć w domu i czekać. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i działać. Bez tego nic się nie wydarzy. Tak jak już kiedyś, kiedyś mówiłem: "Bóg pomaga tylko tym, którzy sami sobie pomagają". No może dodałbym jeszcze, że tym jeszcze, którzy go o coś proszą, prawdziwie proszą.

Kiedyś zdarzyło mi się słyszeć rozmowę, gdzie ktoś argumentował, że on nie widzi jakiejś pomocy ze strony Boga. Po prostu Go nie widzi, a co za tym idzie, nie widzi Jego ingerencji w zdarzeniach. I wtedy mój znajomy dał bardzo prosty przykład. Powiedział: "Ty jesteś ojcem, więc to szybko zrozumiesz. Jeśli w nocy wchodzisz do pokoju dziecka i przykrywasz je, gdy się odkryło w czasie snu, to ono tego nie widzi, nie czuje." Czy ktoś może w to wątpić?

Coraz częściej widzę wszystko dookoła jak jakiś sen. Na szczęście wiem, że bardzo blisko jest opieka i wszystko cokolwiek się zdarzy w tym śnie jest pod jej kontrolą. Oczywiście, to pamiętanie o niej, to tylko przebłyski, ale dzięki nim informacja: "nie jesteś sam" nie jest już tylko pustym sloganem i daje oparcie na cały dzień. Ha! I nawet gdy nie wszystko, a może nawet, gdy nic nie idzie po mojej myśli, ale po czyjejś myśli idzie, zdrowo jest to zaakceptować.

Już widzę komentarze o nędznym sentymentaliźmie, ale to nie mój problem. Niektórzy lubują się w opieraniu się li tylko na sobie i swoich siłach. Do kiedy? Nie wiem, pewnie do jakiegoś końca. Ja tam wolę oprzeć się o coś co końca nie ma i początku też ;).

04 sierpnia 2008

Przeminęła OSPA... niech żyje kolejna OSPA!

A tak mnie trochę poetycko nastawiły zasłyszane gdzieś w necie słowo-dźwięki, że piszę.
I chociaż lato przemija, to jednak niedługo znowu OSPA, tym razem jesienna edycja. I tak trzymać. Trzymajmy nastrój lata jak najdłużej, aby to ciepło słoneczne nie zgasło w nas, bo zimna tak wiele już pewnie nawet we wrześniu zawita (gadam jak staruszek spacerując po lesie... w sierpniu ;)).
Relację i zdjęcia z drugiej letniej OSPY możecie poczytać na stronie OSPY na Rycerzowej. Bo to jedynie zostało na tą chwilę. No może jeszcze coś w sercach i umysłach tych co byli, ale jakbyście mieli ich nie spotkać, to poczytajcie i pooglądajcie.
A póki co, to tak jak wcześniej wspomniałem, zapowiada się jesienna edycja naszych spotkań z piosenką autorską. Tym razem ugoszczą nas gospodarze Bacówki na Bereśniku. Data już ustalona na późno jesienny wieczór - 8 listopada 2008r. (jak zwykle sobota). Układajcie zatem swoje zajęcia zawczasu tak, aby być tam z nami.
A kto chce nas wakacyjnie jeszcze posłuchać, to 15 sierpnia zapraszam do Krakowa. Zagramy recital o 19.30 we Wrędze na ulicy Józefa 17. Pewnie ostatni raz w ogródku w tym roku.
Na dzisiaj tyle, bo wzywa mnie miasto z rozwartą paszczą, aby mnie zjeść.

21 lipca 2008

...i po OSPIE.


Niestety. Już się skończyło. I chociaż nie wiem jak fajnie by nie było, to i tak nie sposób nijak złapać tą chwilę i zawieźć do domu. Zostały zdjęcia, wspomnienia z których niebawem pojawi się jakaś relacja.

Po urlopie też zostało ledwie wspomnienie, zdjęć kilkaset... co jeszcze? Tymczasem zabieganie w betonowym mieście odbiera nawet tą chwilę na popisanie i na myśl subtelniej zawiłą.

Biegnij, biegnij, rób, działaj, bo wypadniesz z szyn! Jeszcze nie zrobione?!!!

Skaczę w ten nurt. Gdy poobijanemu o te wszystkie kamienie po drodze, uda mi się gdzieś na którymś na chwilę wesprzeć, to tu znowu zawitam. Na razie skok.

18 kwietnia 2008

Wybraliśmy, no może ja wybrałem, a inni się zgodzili, na hymn OSPY piosenkę Włodka Mazonia pt. "Chwila". Od jakiegoś czasu wpisałem ją do mojej niepisanej listy piosenek, których żałuję, że to nie ja napisałem ;o). Pewnie ci z was, którzy coś tworzycie, znacie to lekkie uczucie zazdrości ;). Znacie, znacie ;). Jakby nie było, piosenka jest wg mnie świetna i myślę, że zaśpiewamy ją razem na Rycerzowej. Oczywiście jak przyjedziecie.

O samej OSPIE pisałem już kiedyś, a jak ktoś nie czytał jeszcze, to zapraszam do szukania w starym czytadle, albo na amatorskiej stronie: OSPA na Rycerzowej. Może chcesz przyjechać i zaśpiewać, może tylko posłuchać, jakkolwiek, przyjedź, dojdź, zapraszamy.