Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak pisać piosenki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak pisać piosenki. Pokaż wszystkie posty

20 września 2011

A jak nie pisać piosenek dla mas.

Nie mogłem sobie odpuścić. Po prostu nie można być obojętnym na narzucanie innym, wręcz wciskanie swoich racji. A dodatkowo w formie w jaką ubrano hymn jednej ze szkół podstawowych w Krakowie. A dlatego mnie to zabolało, bo mój syn do tej szkoły zaczął uczęszczać.

Rozumiem, że ktoś może sobie coś pisać do szuflady. Rozumiem też, że ktoś pisze i publikuje to w internecie. Nawet mogę zrozumieć wydanie tego na papierze w formie tomiku, płyty CD, czy publikacji w czasopiśmie. Nie mam do tego żadnych uwag. A to dlatego, że mam wybór. Mogę po to sięgnąć jeśli mam na to ochotę, ale mogę też tego zaniechać i pominąć wielkim łukiem.

Wciśnięcie w usta niczego nieświadomym dzieciom, tego grafomańskiego gniota o którym mowa, jest niebywałym gwałtem. Rzeczony tekst "urzeka" już podobno któryś rocznik tejże szkoły. Wiem, że chcielibyście, abym tu zamieścił opisywany zlepek słów, ale tego nie zrobię. Potem nie mógłbym spojrzeć na tego bloga. Stylu tego czegoś nie można nawet porównać do eposów z połowy XX wieku opiewających wielkiego wodza sowietów.

Sam piszę piosenki pod którymi się podpisuję. Jedni mają z nich przyjemność, inni je omijają. Nie wciskam ich jednak nikomu na siłę i nikogo nie częstuję nimi, jeśli nie chce. Wiem, że to sprawa gustu, czy ktoś to lubi. Nie muszę jednak przepuszczać mojej twórczości przez sito ekspertów, bo ona nie jest twórczością dla mas. W przypadku tego hymnu (tfu! po prostu określenie "hymn" z tym gniotem nie może mi przejść przez usta) jakiś samozwańczy wierszokleta wydusił coś na papier i potem zostało to zaakceptowane, albo wciśnięte chyba na siłę (a podobno komuna minęła). A teraz setki dzieci nieświadomie wypowiada, ba! wyśpiewuje to tłumnie jak jakieś zniewolone północno-koreańskie żywe kukiełki.

A napisałem to głównie po to, by móc odesłać tu każdego, kto będzie pytał dlaczego zakazałem mojemu dziecku uczyć się tego dziadostwa na pamięć. I każdy inny, zainteresowany, może się poprzeć powyższym tekstem.

29 grudnia 2009

Jak napisać piosenkę... i dla kogo?

O tak, warto też i nad tym się zastanowić. No bo można sobie pisać i dla siebie, jak kto lubi, co jest również wielką przyjemnością. Ale można połączyć przyjemne z pożytecznym i tą swoją przyjemność przekazać i innym. Wtedy staranność jakby większa i zaangażowanie, bo mogą cokolwiek o tym co robimy potem mówić. I dobrze i bardzo dobrze. I zanim się komuś piosenkę pokaże, to warto przyjrzeć się jej z boku.

Na przykład można sobie ją nagrać na jakiś nagrywacz, których w naszych czasach bez liku. Wtedy to spojrzenie jakby już z zewnątrz. A gdy już jakość tego nagrania jest w miarę znośna, to wtedy można zagrać, zaśpiewać komuś bliskiemu i zapytać co sądzi. I nie musi to być jakiś ekspert. Chodzi o pierwsze wrażenie. Można zapytać o zrozumiałość przekazu i o to co dotarło. Nieraz, różne rzeczy wychodzą ciekawe. Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć o swoich piosenkach od innych. I to takich, których nie mieliśmy w zamiarze. ;)

22 września 2009

Jak napisać piosenkę - talent.

No dobra, poddałem się, bo o talencie pisać nie chciałem. Zwykle unikam tego tematu, bo brak talentu, to podstawowa wymówka do tego, aby czegoś nie robić. "Chciałbym, ale nie umiem" i temat załatwiony tym krótkim zdaniem. Bzdura, bzdet, głupota. A niby skąd będziesz umieć jak nie z tego, że się za to zabierzesz?

Nie mówię, że ten mityczny talent, to rzecz niepotrzebna. Wiadomo, jak to jest, to wystartować łatwiej, ale nie musi być go nie wiadomo ile. Tak właściwie, to odnosi się to do wszystkiego. Nie tylko do tematu obranego przeze mnie.

Mam kolegę, który przed laty zapragnął być sportowcem i to nie byle jakiej profesji, bo jednej ze sztuk walki. Gdy się pojawił w sekcji jako kilku letni chłopiec, to trenerzy bali się o jego zdrowie i mówili, że nic z niego nie będzie. Traktowano go bardzo ulgowo i jakby na marginesie. Nie chcąc robić mu przykrości czekano, aż sobie pójdzie po kilku tygodniach. Słabowity, chorowity blondynek o nieskoordynowanych ruchach. Beztalencie. Miał natomiast jedną bardzo ważną cechę, która zamieniła owe beztalencie w mistrza, a po wielu latach w olimpijczyka. Mowa tu o pracowitości, regularności i samozaparciu w dążeniu do celu.

Ile to ludzi zaczynało kurs, szkołę, naukę i kończyło za chwilę dlatego bo... "ja nie umiem!". A co miałbyś człowieku w tej szkole robić jeślibyś umiał? Ci co umieją są nauczycielami. Lenistwo i ułuda, że samo zapisanie się gdzieś wystarczy, by posiąść jakieś umiejętności są przyczyną twojej klęski. Niestety coraz częściej można zauważyć te tendencje u młodych ludzi. Może dlatego tak wielkie ich zainteresowanie telewizją i komputerem. Przy tych sprzętach nie wiele trzeba robić ;).

Podsumowując: talent - to tylko znikomy procent, reszta to tylko praca. Dla jednych wielka, dla drugich ledwo kiwnięcie palcem.
Ale jakby nie było, lepiej nie wyważać otwartych drzwi. Trzeba też popatrzeć na to z rozsądkiem. Przecież nie każdy musi być piosenkopisarzem. Ale tu już mowa o tym, czy tego chcę, czy nie. I jak mocno chcę. I tak niechcąco zawiązał mi się nowy wątek w tym temacie :).

16 września 2009

Jak napisać piosenkę - otoczenie.

Dziś o nastroju, który nas otacza i który wpływa do środka (do umysłu), a co za tym idzie ma wpływ na pisaną piosenkę (wiersz). Zdecydowałem się o tym napisać, bo często ktoś mnie namawia: "napisz piosenkę", albo "napisz o tym piosenkę" itp. I nie byłoby w tym nic dziwnego, ani nieprawidłowego, gdyby nie to, że coś innego w danym momencie mnie otacza. Mowa tu o zdarzeniach, które sprawiają, że świat wokół nas wiruje, a piosenka ma być balladowa o miłości lub o spokojnym, pełnym porządku życiu na wsi ;) lub tym podobnych sprawach.

Pewnie, że można napisać tekst i przy wylewce z pieca martenowskiego w Hucie im. Lenina (przepraszam - Sendzimira, albo innego Mittala, ciągle nie mogę się przyzwyczaić do tych wszystkich nowych nazw ;)), ale w jakim nastroju ona będzie? Nawet, gdy chce się napisać coś ostrego, to i tak lepiej jest się znaleźć w miejscu spokojnym i cichym. I jeszcze do tego najlepiej pobyć tam kilka dni, aby cały zgiełk miasta opadł i wsiąknął głęboko w ziemię.

Analizując biografie wielkich twórców, łatwo można zauważyć, że zwykle zamieszkiwali miejsca z dala od wielkich skupisk ludzkich. Tam, gdzie cisza, tam gdzie zieleń i natura. Czemu? Bo w takich miejscach spływają na nich olśnienia, które mogą potem przenieść w nuty, w słowa i na płótna malarskie, a w naszych czasach jeszcze w wiele innych elektronicznych nośników obrazujących sztukę.

Zachęcam do spędzania jak najwięcej czasu "na przyrodzie". To tam, można zauważyć wszystko to, co umyka w ciągu codziennego zabiegania. Już samo wyjście do parku w mieście wiele daje. Chociażby chwilowe, inne spojrzenie na "ważność" pracy, pieniędzy i pośpiechu.

Są ludzie (wiem o tym z pełnym przekonaniem), którzy przez całe życie nigdy nie położyli się na trawie z rękami pod głową dając ciału pełne odprężenie. Albo, namówieni przez przyjaciół na wieczorny spacer, patrzą na zachodzące słońce i widzą tylko świecący krążek spadający w dół myśląc: "co ja tu robię do cholery?". Niby każdy robi, to co lubi, ale czy to prawda? Czy takie życie to nie piekło? Jakie piosenki powstają pod wpływem strachu, pośpiechu, niepokoju, nerwów i wiecznego oczekiwania na lepsze?!

09 lipca 2009

III OSPA na Rycerzowej - już po. Pisanie/słuchanie piosenek jak trądzik.

Nie wiem, czy zaraziliśmy kogoś do pisania piosenek, choć jednym z naszych zamiarów na OSPIE jest właśnie to. Jeśli za rok, ktoś do nas zawita i powie, że byliśmy dla niego inspiracją, to ucieszy mnie wielce.

Tym razem, żadna burza nie zniszczyła nam nocnego nastroju i wszystko odbyło się do końca.

Ja ze swojej strony cieszę się, że w koncercie pomógł nam Maciek Czernecki, którego namawiam do wspólnego grania już prawie trzy lata. Ciągle zasila nas tylko z doskoku, ale pewnie ma ku temu jakieś powody. Może kiedyś się uda.


Chciałem jeszcze poruszyć temat pisania piosenek nawiązując do tego trądziku w tytule, ale po chwili zastanowienia pomyślałem, że porównanie może nie jest do końca trafne. Chociaż... jak już zacząłem...

A bo trądzik pojawia się w wieku lat kilkunastu, więc w czasie, gdy ludziom otwiera się myślenie na sprawy nieco cięższe, ważne. I niektórym to zostaje na dłużej (jak trądzik), ale większości spętanym w pogoni za nowymi doznaniami takie myślenie zostaje zabrane. Nawet na tyle, że nie zostaje nic. No może jakieś nieznaczne blizny (jak w przypadku trądziku).

Są jednak osoby, którym zamiast blizny się zasklepiać, to pojawiają się coraz to nowsze pomysły (w przypadku trądziku nowa wysypka). I nie mówię tu jedynie o artystach różnego kalibru i sposobu. Są ludzie, którym coś doskwiera, ale nie mają potrzeby tego uzewnętrznić. Wystarczy im doświadczyć tego w sztuce i pracy innych.

W naszych realiach jest to pisanie i słuchanie piosenek. I taką zarazę chcemy rozsiewać jeżdżąc z OSPĄ. Dołączcie do grona piosenkopisarzy OSPY, albo do naszej publiczności! Pokażcie, że świat jeszcze do końca nie stwardniał!

18 lutego 2009

Jak napisać piosenkę - tekst. Część I

Tak jak obiecałem podjąć temat ponownie - podejmuję, bo temat wdzięczny ;). Napisanie piosenki (przynajmniej dla mnie) jest przyczyną do dobrego nastroju przez najbliższe kilka dni po stworzeniu. I mówię tu szczególnie o etapie końcowym, gdy już ją śpiewam. Nawet dla siebie. To wtedy ta radocha :).

Dzisiaj od początku. Są różne szkoły. Jedna mówi, że najpierw muzyka, druga, że w pierwszej kolejności tekst. Nie będę żadnej z nich przepychał, bo w różnych sytuacjach się znajdujemy i w różnym stopniu umuzykalnienia jesteśmy. Muzycy z którymi współpracuję i współpracowałem, zwykle prosili o tekst, aby na nim pracować z muzyką. Ja z kolei, aby napisać tekst, wolę mieć gotową przynajmniej linię melodyczną. I tutaj koło się zamyka do momentu, gdy ktoś pierwszy nie wyjdzie z inicjatywą.

Jeśli sam mam być kompozytorem to zwykle (powiedzmy tak w 85%) najpierw pisze się tekst. I dlatego też kwestię tekstu rozgryziemy teraz.

Kilka postów wcześniej pisałem o pustej kartce i ciszy w umyśle. Wiadomo, w umyśle ciężko o ciszę, ale mi tutaj chodzi o ciszę związaną z pisaniem słów do naszej piosenki. Gdy jednak już jesteśmy po etapie spłynięcia pomysłu i uformowaniu go w słowa, to jeszcze nie zawsze wyglądają one tak, jak byśmy chcieli, aby wyglądały. Zwykle są to pojedyncze hasła lub zwroty. Nie związane ze sobą zdania. Czyli klecimy to do kupy (dla ludzi z lepszych domów z fortepianem: "łączymy nasze pomysły w całość" ;)).

Nie trzeba tutaj wielkich patetycznych zwrotów, wyszukanych słów. Bardzo często wystarczy prosty język, ale na tyle trzeba się do niego zdystansować i nie przywiązywać, by umieć go poprawić i zmienić jeśli jest taka potrzeba lub w głowie zaświta ciekawszy pomysł. Bardzo często u młodych ludzi widzę potrzebę szybkiego przekazania światu tego co przed chwilą dosłownie spłynęło na papier (lub w naszych czasach - na monitor). Raz, dwa, trzy... siedem minut i gotowa piosenka. Jeszcze szybciej sklecone 3 akordy na gitarze i poszło na youtube lub gdzieś między swoich.

Widzę, że temat mi się rozwleka (ktoś zwrócił mi ostatnio słuszną uwagę, aby pisać nieco krótsze posty), więc będę podejmować go w kolejnych odcinkach, a tego oznaczę jako część I.

Na koniec jeszcze tylko klip z dobrym prostym tekstem, mówiący o tęsknocie, której jeszcze nie ma, a mimo tego już boli. Niby można by wynaleźć wiele takich tekstów, ale akurat ten mi się nasunął właśnie, bo niedawno miałem dni Ciechowskiego w moim świecie słuchania ;).

22 stycznia 2009

Jak napisać piosenkę?

Temat niby banalny, aczkolwiek, gdy kończę koncert, często ktoś podchodzi do mnie i mówi: "Gram i śpiewam, ale też chciałbym/chciałabym coś napisać swojego". Nie dziwię się, bo zaśpiewać coś swojego, to nie to samo co zaśpiewać cudzą rzecz. Ja przynajmniej, nie mam nawet w połowie radochy z tego, gdy śpiewam covery. Inaczej jest z piosenką autorską. Gdy taką wykonuję, to przynajmniej wiem o czym śpiewam i jak chcę to przedstawić, by było tak jak chcę, by piosenkę odebrano. A przyjemność stworzenia czegoś nowego, to już inna bajka ;).

Jak ją napisać? Przede wszystkim trzeba chcieć ją napisać. Niby oczywiste, ale gdy takiego chcenia nie ma, to o czym mowa? Co jeszcze? Temat jakiś by się przydał. Ale jaki? Każdy ma jakieś życie i zwykle z niego czerpie inspirację. Co cię interesuje, o czym co dzień myślisz? Za czym tęsknisz? Najwięcej jest piosenek o miłości. Od razu wiadomo za czym ludzie najczęściej tęsknią i o czym myślą. Nie trzeba się zapisywać na żaden kurs czytania w cudzych umysłach :). Chociaż mam nieco odmienne zdanie, niż potocznie przyjmowane, na temat stosunków miłością nazywanych, to również taką piosenkę niegdyś popełniłem. Ano, każdy ma swoje słabsze dni ;).

No to co!? Chce nam się, temat mamy (niekoniecznie "miłość" ;)), chwytamy długopis (ja osobiście wolę pióro) i siedzimy nad białą kartką... i nic. Słowa! Nie mamy słów w głowie. Pustka. (nie mylić z pustką z piosenki o której kiedyś pisałem tutaj) I wtedy proponuję... dać sobie spokój :). Składamy kartkę dwa razy, wkładamy do kieszeni, długopis również (ja pióro) i zajmujemy się czymś innym. Najważniejsze mamy: chcemy napisać piosenkę i znamy jej temat. Reszta spłynie w odpowiednim czasie, albo w najbardziej nieodpowiednim ;)(dlatego cały czas trzymamy kartkę i długopis przy sobie (ja oczywiście pióro).

Mnie często takie olśnienia trafiają np. w samochodzie, albo na rowerze, więc nawet zapisać ciężko. W takich przypadkach dyktafon wskazany bardzo. Mam taki w komórze. I chociaż komórę, to zwykle najchętniej rzuciłbym pod tramwaj lub o ścianę, to dyktafon w niej jest jedynym urządzeniem, które sobie chwalę.

O pisaniu piosenek na pewno jeszcze kiedyś będzie. A jak wy piszecie?

25 listopada 2008

Brak piosenki.

Zima przysiadła nam na plecach znienacka, jak na biednych drogowcach co roku zaskoczonych :). A w głowie jakaś taka pustka, którą nijak zamienić w słowa. Gdzieś to tu, to tam, słychać o jakichś sukcesach znajomych. O swoich sukcesach zapomina się szybko, a może to po prostu nic wartościowego, jeśli tak szybko znikają w jaskini pamięci? A pewnie i tak nie o to chodzi, jeśli chodzi o prawdziwą satysfakcję ;).
Ale mimo wszystko coś chciałem tu napisać, bo dawno nie napisałem piosenki, a chociaż tutaj coś skrobnąć można.
A przed chwilą ktoś mi powiedział: Twoje piosenki się przydają... Pisz... :) Pewnie coś znowu napiszę.
A tak na wesoły koniec jeden z filmów POlka: